Moje zdjęcie
Pasja. ,,To przychodzi nagle. Widzisz coś po raz pierwszy i od razu wiesz, że znalazłeś swoje ZAINTERESOWANIE. Jakby ktoś przekręcił klucz w zamku. Albo po raz pierwszy zakochał się..."

poniedziałek, 12 maja 2014

,,Niezatarte ślady Getta Warszawskiego..."

Cześć!

Wpadła mi w ręce wspaniała książka - album ,,Niezatarte ślady Getta Warszawskiego 1943" pana Jana Jagielskiego (którego bardzo cenię). Na wspaniałych fotografiach ukazane są miejsca z Getta Warszawskiego za okupacji jak i dla porównania -  co w danym miejscu znajduje się obecnie. Zdjęcia są poruszające, robią ogromne wrażenie... Cytaty naocznych świadków okupacji w Getcie - dopełniają całości i widnieją w języku polskim jak i angielskim. Wspaniała propozycja dla miłośników historii oraz dla każdego, kto choć odrobinę chce zagłębić się w stare dzieje Warszawy i zobaczyć, co obecnie mieści się na terenie dawnego Getta.

Fotografie czasami zapierają dech... sami oceńcie.














Polecam również stronę, na której pod każdą literą alfabetu znajdziemy spis żydowskich miejsc historycznych w Warszawie wraz ze zdjęciami porównawczymi. http://zmh.um.warszawa.pl/b.htm

piątek, 2 maja 2014

Oszmiańska 9 – punkt sanitarno-opatrunkowy

Witajcie!

Zagadkowa wieżyczka na ul. Oszmiańskiej 9 zastanowiła mnie na tyle, bym dowiedziała się więcej na temat całego budynku, w którym obecnie mieści się drukarnia. 

Wbrew pozorom internet nie obfituje w dużą ilość informacji na ten temat, ale zbierając wszystkie informacje w całość - nieco można się dowiedzieć. Wg książki „Na Targówku kamienie mówią...”(2008, s. 52-53) w dniach 1-4 sierpnia 1944 r., przy ul. Oszmiańskiej 9, mieścił się punkt sanitarno-opatrunkowy II Rejonu AK „Targówek. Wg wiedzy internautów na forach - ,,wieża to fragment zabudowań mieszczących kotłownię i wytwornicę pary technologicznej" opisują ją jako - ,,typowy przykład budownictwa przemysłowego typu Rohbau inspirowanego architekturą romańską lub gotycką. Przykładów takiej architektury można znaleźć w Warszawie jeszcze wiele, np. na Woli, no i oczywiście na Pradze (Rektyfikacja na Ząbkowskiej, zabudowania na Szwedzkiej, dawna Zbrojownia na Stalowej)." Cały obiekt  zaś w 1930 r. należał do Stefana Katelbacha i początkowo była tam fabryka wyrobów drzewnych, w której produkowano szpule dla przemysłu włókienniczego.
Obecnie właścicielem wieży jest Miasto Stołeczne Warszawa, ale obiekt ma niestabilną sytuację (http://www.targowek.info/2012/01/tajemnicza-wieza-ledwo-stoi/)

Historia  drukarni i wieżyczki nie jest do końca jasna i odkryta, czekam niecierpliwie na więcej informacji  - jeśli ktoś coś więcej wie, zapraszam do komentowania i podzielenia się wiedzą :)

zdjęcie mojego autorstwa :)



źródło: http://forum.gazeta.pl/forum/w,437,89951007,,Oszmianska_9_po_raz_kolejny.html?v=2

środa, 16 kwietnia 2014

Wielkanoc za okupacji - wspomnienia

Witajcie serdecznie moi Drodzy :-)

Z okazji zbliżających się Świąt Wielkiej Nocy, warto napomknąć - choćby w niewielkim zakresie - jakie wspomnienia mają ludzie pamiętający jeszcze Wielkanoc za okupacji. Jest to temat niezwykle ciekawy. Interesujące jest jak ową atmosferę odbierali oni w owych latach, gdy wszystko było przyćmione szarą mgłą okupacji.
Czy mimo wszystko dawali radę przezwyciężyć przygnębiające myśli? Czy może właśnie z okazji Świąt wlewali w serca jeszcze więcej nadziei? Przyjrzyjmy się kilku wartościowym wspomnieniom...


WIELKANOC OCZAMI DZIECKA

Wspomnienia Pana Ryszarda Kmity

,,Mam mało skojarzeń z okupacyjną Wielkanocą. Nie zdawałem sobie jeszcze sprawy ze znaczenia tego święta. Pamiętam jednak, że w Wielką Niedzielę budzono mnie wcześnie rano i cała nasze trójka klękała przy łóżku i razem z Babcią odmawialiśmy różaniec. Zresztą różaniec był w naszym domu odmawiany bardzo często, ale w tym dniu w sposób szczególny.
I na Wielkanoc było jakieś ciasto i lepszy obiad. Babcia bardzo surowo przestrzegała odpowiedniego jedzenia w okresie Wielkiego Postu, więc w Wielką Niedzielę jedzenie nawet u nas było bardziej obfitsze.
I przypominam sobie tak zwany „lany poniedziałek”, kiedy w nas, dzieci, wstępowała jakaś wielka radość z tego, że możemy kogoś oblewać wodą tak zupełnie bezkarnie. Starsi chłopcy mieli do tego przygotowane takie dość duże drewniane sikawki, z których strumień wody dokładnie padał w wycelowaną osobę. Zazdrościłem im tych sikawek i zawsze też chciałem taką mieć. Inni chlustali się wodą wprost z wiaderka. Był śmiech, wrzask oblanych i radość oblewających, mimo straszliwej wokół okupacji. Polacy jednak utrzymywali tradycję. Nie wiem, czy nasi okupanci również oblewali się wodą w ten wielkanocny poniedziałek…
A później było już ciepło… Choć jeszcze śnieg całkowicie się nie stopił, to w ogródku Łacińskich już wychodziły zielone liście irysów…"

źródło:  http://www.osjakow.info/historia/osjakow-w-czasie-wojny-oczami-dziecka/100-wielkanoc-wielkanoc.html



WSPOMNIENIE Z KSIĘDZEM WYSZYŃSKIM W KOZŁÓWCE

Wspomnienia Pani Moniki Znamierowskiej - Kozik

,,Szczególnie uroczyście sprawował ksiądz Wyszyński msze świąteczne, a zwłaszcza przedwielkanocną liturgię triduum paschalnego łącznie z umywaniem stóp ludziom ze wsi. Na nabożeństwo do kaplicy pałacowej przychodzili bowiem mieszkańcy Kozłówki i pobliskich Siedlisk”.
We wspomnieniach brata Moniki, Krzysztofa Znamierowskiego, okres wielkanocnej posługi kapłańskiej księdza Wyszyńskiego przedstawia się następująco:
„Ksiądz Wyszyński przestrzegał bardzo przepisów i zaleceń liturgii. Wielkanoc 1941 roku. W Wielki Piątek, w głębokim milczeniu, przed ołtarzem kaplicy leży krzyżem ksiądz Wyszyński, a obok niego trzej chłopcy – ministranci – Adam, Piotr, Krzysztof. Leżymy długo, każdy z nas pogrążony we własnych myślach. (…) Jakże trudne były spowiedzi u księdza Wyszyńskiego! W zakrystii, bez konfesjonału, bez litościwej kratki oddzielającej penitenta od spowiednika, ukrywającej zmieszanie, konfuzję, a czasem wstyd."
  
źródło: http://www.muzeumzamoyskich.pl/siedemdziesieciolecie




Dodatkowo poniżej zamieszczam co prawda przedwojenne, ale tak przepiękne i obfitujące w szczegóły wspomnienia, że nie mogłam się powstrzymać. :)



PRZEDWOJENNE WSPOMNIENIE - ZWYCZAJE WIELKANOCNE

Wspomnienia Pani Marianny Kucharskiej 

 ,,Ojciec pojechał zrobić lniany olej, używany do kraszenia i smażenia potraw. Przez cały post nie jedzono drobiu oraz innego mięsa.W Wielki Piątek post był ściśle przestrzegany - żeby się nie objadać , gdyż każdy bał się grzechu. Na dwa tygodnie przed świętami bieliło się domostwa , porządkowało w domu ,chyba nie było takiego domu żeby na święta nie bielono. Pamiętam od dziecka na Wielkanocne Święta było ciepło. Ubrania nosiliśmy już letnie : Białe skarpetki i sandałki , część dzieci chodziła już boso. Moi rodzice nam jeszcze nie pozwalali chodzić boso. Gotowaliśmy już w letniej kuchni. Drzewa owocowe kwitły. Zaczęto wyganiać krowy na pastwiska. Przed Świętami robiono wyroby , wędzonki. Część mięsa solono i układano w małej beczułce na potrzeby kuchni. Mama  gotowała galaretę (wszyscy lubili). Ojciec wędził kiełbasy , szynki. Wykopał w ziemi dół , zrobił w tym palenisko i ustawił nad tym to co było do wędzenia , naszykował liściastego drzewa i pilnował tak długo aż się uwędziło , a następnie wieszał nad chlebowym piecem. Od Wielkiej Środy mama wzięła się za pieczenie. Zaczynała od pieczenia chleba , czwartek i piątek piekła placki , były to zwykle drożdżowe z makiem , pieróg z kapustą i jaglaną kaszą , przekładaniec z serem. Pisanki - mama robiła różne wzory woskiem , następnie zagotowała łuski z cebuli i w tę wodę ułożyła , żeby je zabarwić.W niektórych domach , gospodynie podtrzymują tę tradycję , nie używając chemicznie preparowanych barwników. Ze święconką chodził ojciec , ja byłam za mała. Dopiero gdy miałam 7 lat to szłam do Wrzelowca , jak na mój wiek to było dość daleko. Mama nakładła do święcenia więcej niż obecnie , ale jakoś sobie poradziłam. Kazała mi usiąść sobie w drodze powrotnej i pojeść. W Wielką Niedziele na śniadanie jedliśmy ukiszony żurek z tej mąki co się piekło chleb , kroiło się do niego – kiełbasę , szynkę , jajka i chrzan własnego wyrobu. W pierwszy dzień Świąt nie gotowaliśmy obiadu , poszliśmy do kościoła. W dyngusa to bardzo lali wodą , ludzie wychodzili z kościoła to straż nastawiła sikawkę i po ludziach , teraz byłoby to nie możliwe , bo jest za zimno. Panna jak by nie była oblana porządnie , to by znaczyło że nie ma powodzenia."

źródło: http://mariannakucharska.bloog.pl/id,333903572,title,ZWYCZAJE-WIELKANOCNE,index.html



Moi Drodzy - z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych życzę Wam po prostu - szczęścia :) Smacznego jajka!
 


 


niedziela, 2 marca 2014

Indianin w AK oraz czarnoskóry Powstaniec Warszawski

Witajcie serdecznie!

Dzisiaj pora na ciekawostkę. Zastanawialiście się, czy w Powstaniu Warszawskim lub w ogóle za okupacji Polski oprócz Polaków i znanej nam mniejszości narodowej walczyli jacyś wyjątkowi i nietuzinkowi ludzie? Polacy - wszyscy i każdy z osobna wspaniali bohaterowie tamtych dni - to oczywiste. Zaciekawiły mnie natomiast dwie biografie ciekawych osób, które zaprzysiężone do AK z ofiarnością i wielkim sercem walczyły za Polskę... 
I oto niespodzianka. Nie każdy wie, że zaszczycili nas... Indianin oraz Afroamerykanin.

Czarnoskóry
August Agbala (lub Agboola) O'Brown 





August Agbala (lub Agboola) O'Brown brał udział w Powstaniu Warszawskim i był jego jedynym czarnoskórym uczestnikiem. Walczył w Śródmieściu, w batalionie "Iwo", jego przełożonym był kapral Aleksander Marcińczyk, ps. "Łabędź".

 http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,8819100,_Ali___czyli_jedyny_czarnoskory_powstaniec_warszawski.html




 Indianin 
 Sat-Okh - Długie Pióro, pol. Stanisław Supłatowicz




Wojna zastała go w Radomiu. Po wybuchu wojny podjął naukę na tajnych kompletach oraz działalność w organizacjach Służba Zwycięstwu Polski i Związek Walki Zbrojnej. 


W 1943 r. wstąpił do oddziału "Bończy" por.Kazimierza Załęskiego, 25 pp AK i został żołnierzem Armii Krajowej (pseud. Kozak), walczył w lasach rejonu Gór Świętokrzyskich.
W 1944 r. wstąpił do oddziału 72 pp AK Podobwodu Szydłowiec i został zaprzysiężony przez por. Henryka Podkowińskiego "Rena". 




http://www.huuskaluta.com.pl/sat_okh/index.php


Interesujące, prawda? :) Pozdrawiam!








poniedziałek, 10 lutego 2014

Hala Koszyki.... nie dała rady III RP.

Cześć!

Dzisiaj miałam okazję zrobić zdjęcie terenu po rozebranej Hali Koszyki. Widok miałam pierwszego sortu - bo z okna pożydowskiej kamienicy przy ul. Noakowskiego 16. Udało mi się zrobić tylko dwa zdjęcia - w bramie kamienicy (później pogonił mnie przemiły Pan ochroniarz tłumacząc, że jest to kamienica prywatna) oraz właśnie z okna - na goły teren i pozostałości po wzniesionej w 1906-1909 roku Hali Koszyki.

Kiedyś jeszcze Hala wyglądała tak:

 http://fotopolska.eu/146698,foto.html


Obecny widok z okna przedstawia się tak (mieli zabytek zachować a zburzyli...)




A projekt na odbudowę w 2015 roku jest taki: 

 http://architektura.muratorplus.pl/projekty/rewitalizacja-hali-koszyki-w-warszawie-kolejna-proba_79491.html



Ciekawi mnie tylko jedno - skoro był wybór pomiędzy zachowaniem tak starego budynku, rewitalizacją a zburzeniem - czemu wybrano zburzenie? Czy naprawdę nie można było zachować budynku, który widział dwie wojny i stanowił cenny element architektoniczny naszej Stolicy? To pytanie pozostanie retoryczne... Przynajmniej dla mnie. 
Ale wskazówką niech będzie dosadny cytat wypowiedzi z Facebookowego profilu Pana Macieja Nowaka -  polskiego teatrologa i krytyka teatralnego, który zamieszczam poniżej...
 ,,Kłopot w tym, że tak naprawdę to grzebanie w gorejącej ranie, jaką jest zniszczenie Hali Koszyki. Przetrwała I Wojnę Światową, przetrwała zamach majowy i sanację, przetrwała okupację i Powstanie Warszawskiej, przetrwała Bieruta, Gomułkę, Gierka i Jaruzelskiego. Padła za czasów wolnej III RP. Nie dała rady nieodpowiedzialnym urzędnikom i chciwym deweloperom-barbarzyńcom."





czwartek, 2 stycznia 2014

Drewniane domki - ul. Praska i Świdnicka

Witajcie!

Mimo, iż stolica - Warszawa na swoich obrzeżach ma jeszcze mnóstwo reliktów przeszłości, na które patrząc ma się wrażenie, że jest się gdzieś w głębokiej wsi a nie w Warszawie. Konkretnie na myśli mam drewniane domki (często z wychodkami) jeszcze z XIX w.  Tydzień temu zachwyciła mnie szczególnie stara architektura Targówka (niektórzy twierdzą, ze to już Praga) ulic Świdnickiej i Praskiej przy torach kolejowych. Widzimy tam drewniane domki z zamykanymi na żeliwne elementy okiennicami. Można sobie wyobrazić jak okolica wyglądała wiele, wiele dziesięcioleci temu.

Niektóre z tych domków są wpisane na listę zabytków, i mimo, iż widnieje na nich taka informacja, a często również grożą zawaleniem, to niestety są standardowo ,,zamieszkiwane" przez tutejszych bezdomnych i nietrzeźwych bywalców. Czy uda się rychło w czas uratować, konserwować i wyremontować te piękne zabytki? Czas da odpowiedź. Zapraszam do obejrzenia zdjęć ze spaceru. Czy oglądając je czujecie się jak w Warszawie? :)




















środa, 25 grudnia 2013

Świąteczny PŁOMYK z 1930 roku

Witajcie Świątecznie - życzę udanych Świąt :-)

Oprócz kilku innych książek przedwojennych jestem też w posiadaniu małego Białego Kruka - Płomyka dla dzieci, który uratował się z wojennej zawieruchy. Mimo, że nie jest to lektura na mój wiek ;-) to z radością sięgnęłam po nią dzisiaj żeby odnaleźć numer Bożonarodzeniowy i pokazać Wam kilka stron z okazji Świąt. Stary, pachnący papier, piękne kolory, które o dziwo nie wypłowiały, przedwojenny styl - oto zachwycające niuanse tej, oraz innych starych książek i prasy przedwojennej.





RADOSNYCH I WESOŁYCH ŚWIĄT RAZ JESZCZE! ;-)

piątek, 6 grudnia 2013

Tablica pamiątkowa dla żołnierzy - mieszkańców Bródna

Witam Was serdecznie!

Przy Ratuszu Targówka na ul. Kondratowicza stoi niepozornie, schowana z boczku - tablica pamiątkowa umieszczona na kamieniu. Dedykowana jest ,,żołnierzom polskim mieszkańcom Bródna" a stanęła tam z inicjatywy Koła Miłośników Bródna.

Polecam gorąco świetną publikację ,,Kamienie mówią" gdzie możemy zobaczyć wiele innych, wspaniałych tablic poświęconych walczącym w Warszawie i okolicach podczas II Wojny Światowej. 

Poniżej zostawiam link, pod którym ją znajdziecie.

http://spolecznosc.targowek.waw.pl/data/newsFiles/kamienie_mowia.pdf



sobota, 16 listopada 2013

Spotkanie z Powstańcem w MPW 16.11.2013

Witajcie,

Dzisiaj drugi post związany z cyklicznymi spotkaniami z ramienia SPPW w Muzeum Powstania Warszawskiego, na które co miesiąc przychodzi Powstaniec i opowiada swoja historię oraz ciekawe, bardzo często nie znane szczegóły z wojennej zawieruchy. Zdjęcia z wcześniejszego spotkania umieściłam w poście z maja 2012r. Wczoraj wybraliśmy się ze znajomymi na spotkanie z Panią Marią Wiśniewską ps. "Malina", żołnierzem batalionu AK "Parasol. 

Wspaniała osobowość Pani Marii, żywotność (przed spotkaniem pływała pół godziny na basenie) :) rewelacyjna pamięć i pełna entuzjazmu, wręcz obrazkowa łatwość przekazywania - pozwoliła nam cieszyć się Jej obecnością przez dwie godziny. Atmosfera była wspaniała, siedzi się jak w kinie, więc gościa świetnie widać i można zadawać pytania, na które są szczegółowe i wyczerpujące odpowiedzi. Był to dla nas owocnie spędzony czas a relację z tego spotkania będziecie mogli zobaczyć niebawem na stronie Stowarzyszenia Pamięci Powstania Warszawskiego.


Korzystajmy z możliwości takich spotkań, ponieważ - jak zapewne zdajemy sobie sprawę - nie będzie trwało to wiecznie... 


 Po środku - Pani Maria :)


Przy okazji polecam fantastyczną stronę, którą niedawno odkryłam. http://www.genealogia.okiem.pl/foto2/displayimage.php?album=104&pid=11667#top_display_media

 

piątek, 15 listopada 2013

Zabytkowa kamienica na Nowogrodzkiej

Cześć wszystkim!

Dzisiaj spontaniczne zdjęcia części kamienicy na ul. Nowogrodzkiej 18A. 
Kamienica ta została wzniesiona w latach 1911 - 1912 (trzeba się dobrze przyjrzeć żeby na budynku zobaczyć tą dwójkę, gdyż wielu osobom myli się z dziewiątką) dla Marcusa Schwarcmachera. Chciałabym się dzisiaj z Wami podzielić jej (jeszcze oryginalnym) przedwojennym wyglądem. Uwielbiam takie kamienice i choć jest ich w Warszawie wiele, to nieuchronnie są poddawane konserwacji i remontom, co oczywiście jest na plus i jest to konieczne - ale jak dla mnie, maniaczki starego stylu, gdy mam ochotę dotknąć czegoś, co nie zostało zmienione od ,,przedwojny" - to jest to jednak już ograniczenie. Części które pokazuję nie zostały jeszcze odremontowane i takie zdjęcia wg mnie są najwartościowsze.

W poście, w którym pokazywałam zdjęcia kamienic przy ul. Próżnej, również możecie się przekonać co wg mnie znaczy widzieć, dotykać nienaruszony budynek, który w tej samej postaci widzieli np. Powstańcy, a później wracający do Warszawy ludzie patrzyli na te same ślady kul co my dzisiaj...  Dlatego korzystam i robię zdjęcia gdzie jeszcze mogę :) Zapraszam do obejrzenia.













poniedziałek, 14 października 2013

Kapela Praska nie tylko w starej Warszawie ale i dziś!

Witam słonecznie!



Na ulicy Kłopotowskiego róg Floriańskiej w 2006 roku stanął Pomnik Kapeli Praskiej. Po podwórkach Pragi, Targówka i kilku innych dzielnic za dawnych lat krążyli muzykanci i przygrywali popularne wówczas piosenki. W skład Pomnika Kapeli wchodzą: skrzypek, akordeonista, gitarzysta, bandżolista oraz bębniarz.



Myli się ten kto myśli, że takie kapele to dzisiaj przeżytek, a jeśli już to grają tylko na weselach itp. Otóż nie! Moi drodzy dzisiaj  pod moim oknem wesoło zagrała... kapela! Jakież było moje zdziwienie, gdy usłyszałam pierwsze takty przedwojennych nut np. ,,Tango Milonga" Panowie zbierali rzucone pieniążki do kapelusza - obrazek jak sprzed wojny :) Postanowiłam nagrać na szybko amatorski filmik i podzielić się z Wami tym niecodziennym doświadczeniem kulturalnym :) jakość nie jest najlepsza, ale musicie mi to wybaczyć.



piątek, 4 października 2013

Historyczny spacer: Długa, okolice Parku Krasińskich, Bielańska, Starówka

Mix zdjęć z jesiennego, spontanicznego spaceru.
pozdrawiam! :-)



Wejście na teren Ogrodu Krasińskich






Przedwojenny właz do kanału na Długiej

Tablica pamiątkowa dla Powstańców...


I kolejny przedwojenny właz....


A tu niemieccy lotnicy zbombardowali bestialsko szpital...


Nasza Starówka :)

 Drzewko życzeń na Starówce :-) każdy mógł podejść i zawiesić karteczkę z życzeniami dla bliskiej osoby.

Translate